czwartek, 7 marca 2013

8.




8.

Wiesz, nie wierzyłem, że jeszcze kiedyś się zakocham. Straciłem wszelką nadzieję, że kiedykolwiek jeszcze ktoś zdoła unieść na swoich ramionach ciężar mojej dziurawej duszy. Ale wtedy spotkałem Ciebie i Ty za sprawą magii swojej osoby, zdołałeś ją załatać i unieść mnie wysoko ponad Ziemię. Myślałem, że jesteśmy inni niż wszyscy, teraz wiem, że jesteśmy jak każdy. A może nawet gorsi? My upadliśmy jeszcze niżej. Czy w ogóle kiedyś istnieliśmy? Wodziłeś mnie za nos, kłamałeś i oszukiwałeś, przekonałem się o tym na własnej skórze. Zaprzecz wszystkiemu, powiedz, że jestem w błędzie, powiedz, że wszystko będzie dobrze. Uratuj mnie.

Wtapiał wzrok w Jego śpiące oblicze, rozmyślając nad nieprzeciętną urodą ukochanego. Nawet teraz, po czterech miesiącach walki z chorobą, Louis wyglądał nadto dobrze. Mimo urazy, jaką Harry żywił do Tomlinsona, nic nie było w stanie powstrzymać Go przed przybyciem do szpitala, choćby po to, by potrzymać Go za rękę. I mimo nienawiści względem Drew, był gotów jej uwierzyć, kiedy przyszła do Niego, odrobinę zmieszana i opowiedziała mu o chorobie brata. Co prawda, mówiąc to na jej urodziwej twarzy malował się podły, odrobinę ironiczny uśmiech, który prawdopodobnie odzwierciedlał jej radość z upadku Louisa - jednak nie to miało w tamtym momencie znaczenie. Jego Boo Bear Go potrzebował, a on nie zamierzał czekać ani chwili. W granatową torbę podróżną spakował kilka niezbędnych rzeczy i chwyciwszy puchową kurtkę, udał się prosto na peron, skąd złapał najbliższy pociąg do Doncaster. Podróż wzmagała uczucie lęku, które powoli zżerało Go od środka. Bał się, że zastanie Louisa w stanie, w którym nigdy nie chciałby Go ujrzeć. Teraz siedział na niewygodnym krześle tuż obok koi, w której spał Lou i mocno ściskał Jego drobną dłoń. Powstrzymywał łzy, które mimowolnie toczyły się po Jego bladych policzkach. Nie tak miało wyglądać Ich spotkanie. Nie tak miało wyglądać Ich życie. Po kilku godzinach Lou zaczął się przebudzać. Kręcił się niewymownie, jakby coś rozdzierało Go od środka, lecz mimo to, za sprawą jakieś nieokreślonej siły, nie wypuszczał dłoni Harrego z uścisku. Styles pochylił się nad Nim, delikatnie musnął go w czoło i kciukiem pogładził po policzku. 

- Spokojnie, jestem przy Tobie - Szepnął, starając się ując w tych kilku słowach całą swoją miłość. Louis uspokoił się znienacka i odwrócił twarz w stronę Harrego - tak, że ich oczy się spotkały. Słaby, aczkolwiek szczery uśmiech pojawił się na Jego zmęczonej twarzy.
- Tęskniłem za Tobą.
- Ja za Tobą też. 
- Brakowało mi Twojego oddechu.
- Harry?
- Tak?
- Przepraszam.
- Wiem, Lou, nie myśl o tym teraz.

Dla mnie zawsze będziesz święty.

-
Jakiś czas później.

Zachwycony usiadł na drewnianym pomoście i pozbywając się granatowych vansów, które zdobiły Jego stopy, zanurzył je w przyjemnie chłodnej wodzie z wolna płynącego potoku. Odchylił głowę do tyłu i rzucił czarujący uśmiech w stronę Harrego, który rozpływał się szczęściem ukochanego.
- Podoba Ci się? - Zapytał, chociaż doskonale znał odpowiedź. Kąciki ust Lou uniosły się tak wysoko, że chyba niemożliwym byłoby rozciągnięcie ich ani milimetra wyżej. Harry zajął miejsce obok Niego i również pozbył się butów, po czym powtórzył czynność towarzysza. Tomlinson nareszcie wracał do życia, co automatycznie wzniecało radość Loczka*. Tak długo czekał, by Jego stan się polepszył, że teraz, kiedy wreszcie mogli opuścić szpital i udać się na wakacje, nie miał serca rozdrapywać przeszłości, spraw, które kiedyś rozdzieliły Ich na długie miesiące. Wiedział, że kiedyś w końcu będzie musiał poruszyć ten temat, aczkolwiek chęć uszczęśliwienia Louisa przeważała nad wszystkim innym. Bo tak naprawdę liczył się tylko On.
- Dziękuję, że mnie tutaj zabrałeś. Kocham Cię, Harreh - Objął go ramieniem i mocno przyciągnął do siebie, by złożyć na Jego ustach czuły pocałunek.
- Ja Ciebie też, LouLou. Jesteś moim życiem.

Błagam, bądźmy zawsze.
-
 Jego śmiech rozniósł się po pustym mieszkaniu. Wpatrywał się w niego jak w najpiękniejszy obrazek. Po chwili, nie mogąc powstrzymać emocji, które nachalnie wzbierały się w nim całym, podszedł do Niego energicznie i popchnął na kanapę, przyciskając ciężarem swojego ciała. Wpił się w Jego drżące wargi, ssąc i przygryzając. Louis jęknął przeciągle, mocniej zaciskając palce na plecach Styles'a. Harry dostrzegł w oczach Lou iskierki pożądania i zaczął podwijać Jego bluzkę do góry. Po chwili był nagi. Całował każdy skrawek Jego ciała. Pozbawił garderoby i siebie. Drżenie, westchnienia, oni, nie odrywający się od siebie ani na milimetr. Spragnieni, zachłanni, zakochani. Tej nocy ich ciała znów złączyły się w dzikim tańcu dusz.  

Uczę się Ciebie na pamięć,
Niecierpliwymi palcami,
Rozpaczliwie na pamięć,
Czytam zachłannie od nowa,
Całego zdanie po zdaniu. *

-
Przeciągnął palcami pomiędzy kręconymi kosmykami swoich włosów. Gdzieś w oddali słyszał kroki pielęgniarki, szybko poruszającej się po obłędnie białym korytarzu szpitala. Krew uderzała mu do głowy. Zacisnął palce na cienkim materiale kremowej koszulki polo tak mocno, że posiniały mu knykcie.

- Panie Styles? - Podniósł głowę, obrzucając kobietę spojrzeniem pełnym dziecięcej ufności. Gdzieś głęboko w nim tkwiła nadzieja, która utrzymywała Go przy życiu. Uchroń mnie od złego.
- Niestety, Jego stan uległ znacznemu pogorszeniu. Nie mogę... - Ale On już jej nie słyszał. Zerwał się na równe nogi i nie zważając na lekarza, próbującego ustabilizować stan Louisa, odtrącił Go i szlochając głośno, podbiegł do łóżka i mocno objął nieprzytomnego chłopaka.
- Błagam Cię, Boo, nie poddawaj się. Nie zostawiaj mnie.

Głośny, równomierny dźwięk szpitalnej aparatury przerwał Jego zawodzenie. 

Nie rób mi tego.

Jak zawsze - nie jestem zadowolona. Gorzej. Jest za słodko, zbyt lakonicznie i chaotycznie. Wyszło masło maślane, wybaczcie. Dla A, która z dniem dzisiejszym powróciła do mojego pisania. Ściskam i całuję. xoxo


1 komentarz:

  1. ja nie wierzę, po prostu nie wierzę! Ty naprawde chcesz go uśmiercic? nie rób mi tego ja chcę HAPPY END! nie, nie zgadzam się! jest wszystko ładnie pikęnie słodko i wogole a tu nagle... bęc! ah potrafisz trzymać w niepewnosci i do końca nie wiadomo co będzie dalej! kocham kocham kocham! pisz dalej prosze <3

    OdpowiedzUsuń