poniedziałek, 11 marca 2013

9.





Wypełnij mnie sobą tak, jakby był białym płótnem, a Ty najzdolniejszym z malarzy. Kilkoma pociągnięciami uczyń ze mnie najpiękniejszy obraz świata.*

Narzucił na ramiona materiał fioletowej bluzy i w pośpiechu uchwycił pęk kluczy, po czym wrzucił je do kieszeni granatowych jeansów i wyszedł z domu, głośno trzaskając drzwiami. W powietrzu unosił się zapach deszczu - wielkimi krokami zbliżającej się jesieni. Odgarnął z czoła kilka kosmyków kręconych włosów i mocno zaciągnął się przyjemną wonią - dla odmiany inną, niżeli ta, która codziennie wypełniała Jego zmysły w szpitalu. Skręcił tuż za kamienicą, w której mieszkał i udał się do małego, okolicznego sklepu w celu zakupieniu gazety i kilku smakołyków, którymi zamierzał uraczyć podniebienie Louisa. Kiedy wszystko było gotowe, złapał taksówkę - jak każdego poranka - i udał się prosto do szpitala, w którym od kilku miesięcy przebywał Lou. Pobudki o szóstej rano weszły mu już w nawyk - nie potrafiłby spać dłużej, niżeli tych kilka godzin, z myślą, iż Jego ukochany niebywale łaknie Jego towarzystwa, a co gorsze - zbyt bardzo obawiał się najgorszego. Już pierwszy podniosły alarm przyprawił Go o zawał serca i chociaż był całkowicie świadomy tego, iż Louis może odejść w każdej chwili, nie był w stanie wyobrazić sobie tego momentu. Na samą myśl rozpadał się na miliony drobniutkich cząsteczek - nie do odbudowania. Kiedy znalazł się pod doskonale znanym sobie budynkiem, pozwolił, by na Jego twarz wkradł się uśmiech - chciał, by za wszelką cenę Tommo widział Go tylko i wyłącznie szczęśliwego. Gdyby było inaczej mógłby - co i tak nazbyt często powatarzał - wmówić sobie, że te ciągłe wizyty są Harremu nie na rękę. A było wręcz przeciwnie; był zupełnie pewien, iż nawet jeden dzień bez obecności Lou byłby dla Niego nie lada katorgą. Mechanicznie zapukał w drzwi do sali Tomlinsona i nie czekając na odpowiedź, wszedł do środka. Mimo stanu, w jakim znajdował się brunet, wciąż pozostawał niezwykle czarujący i optymistycznie nastawiony do całego świata. Uśmiechnął się szeroko, kiedy ujrzał Harrego i wyciągnął do Niego obie ręce, by zagarnąć Go w ramiona.

- Jak się spało, Bohaterze? -  Zagadnął Harry przez wzgląd na niebieską koszulkę z logiem Supermana, którą tego dnia Louis miał na sobie. 
- Widzę, że moje poczucie humoru Ci sprzyja - Odparował Brunet. - Co mi przyniosłeś? - Wskazał palcem na obszerną torbę, którą Harry cały czas trzymał w jednej ręce. 
- Skąd pewność, że jest tam coś dla Ciebie? 
- Bo mnie kochasz - Powiedział pewny siebie Louis, ukazując rządek białych, równych zębów. - A więc, co mi przyniosłeś, Hazz?

-

Przemierzali zatłoczone ulice z mocno splątanymi dłońmi, dzięki którym mieli pewność, że podążają jednym szlakiem. Sklep jubilerski, do którego zmierzali, znajdował się na końcu wąskiej uliczki, gdzie Harry niegdyś, w niewielkiej kwiaciarni, co sobota kupował kwiaty dla Libby. Tym razem nie był sam - towarzystwa dotrzymywała mu Gemma, która była nie mniej podekscytowana niż on sam. Loczek pragnął, by pierścionek był równie oryginalny, co sam Louis, dlatego tuż po wejściu do jubilera, razem z siostrą ruszyli na poszukiwanie cudeńka, które spodobałoby się Brunetowi. Po półgodzinnym błądzeniu i przejrzeniu większości błyskotek, kiedy Harry był niemal zrezygnowany, natrafili na coś, co natychmiast przykuło ich uwagę - pierścionek, który był istnym symbolem miłości i esencją ponadczasowego piękna. Oniemieli. Nie zapytawszy o cenę, złożył zamówienie i zapłacił za cenną błyskotkę.

-

Louis.

Ubrał się w odświętną koszulę i jasne jeansy, które zakupił dla Niego Harry i z niecierpliwością czekał na Jego przybycie. Kiedy ukochany pojawił się w drzwiach i oświadczył, iż tego wieczoru nie spędzą w szpitalu, niemal nie pisnął z radości. Gdzie idziemy? - Dopytywał, ale Styles tylko mechanicznie kręcił głową i szatańsko się uśmiechał. A więc to było niespodzianka. Nie wiedział, czego może spodziewać się po młodszym chłopaku, był jednak święcie przekonany, że Harry przygotował coś spektakularnego.

Kiedy znaleźli się pod kamienicą, w której niegdyś spędzali wspólnie mnóstwo czasu, na twarzy Tommo pojawił się szeroki uśmiech. Mimo, iż nie było to nic nadzwyczajnego, wieczór spędzony u boku ukochanej osoby, w miejscu, z którym wiązał wiele cudownych chwil, było jak spełnienie marzeń. Mocniej ścisnął dłoń Loczka i wspólnie przekroczyli drzwi główne, by następnie udać się schodami na górę. Na dach.
Na szczycie zastali pięknie udekorowany stół, a w powietrzu unosił się subtelny zapach świeżo przyrządzonych potraw. Louis wtulił się w muskularne ciało Harrego i musnął ustami Jego policzek. - Dziękuję - Szepnął, nie powstrzymując łez, które ukradkiem toczyły się po Jego rumianych policzkach. 

-

- Nigdy nie pozwól mi odejść w cień, którego się boję, w mrok, w którym ginę, w nicość, której nie rozumiem. Nigdy nie zostawiaj mnie samego, choćby na chwilę, choćby na moment, bo cień, którego się boję, bo mrok, w którym ginę, bo nicość, której nie rozumiem, na zawsze mnie pochłonie. * - Uklęknowszy na kolana, Harry ujął w swoje dłonie, dłonie Louisa i uniosłwszy je obie do ust, ucałował ówcześnie, po czym przemówił spokojnym, łagodnym głosem, patrząc prosto w rozpalone tęczówki Bruneta. - Jesteś moim życiem, Louis. Jesteś wszystkim, czego szukałem, odpowiedzią na każde pytanie, promykiem słońca w pochmurny dzień. Jesteś biciem mego serca, jesteś nadzieją, zbawieniem, jesteś wodą i ogniem... Louis'ie William'ie Tomlinson, czy zechcesz obdarować mnie najpiękniejszym prezentem i zostać moim mężem? - Z kieszeni, znajdującej się na wewnętrznej kapie szarej marynarki, wydobył czerwone pudełeczko. Otworzył i wysunął na otwartej dłoni w stronę Louisa. Kamyk zabłysną w świetle palących się świec. W oczach Tommo roztańczyły się świetliki. - Tak, tak, po stokroć - tak! - Szepnął, wtulając twarz w zagłębienie szyi ukochanego. 

' I ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci.'

... .i ślubuję Ci uśmiech przy porannej kawie, parasol w deszczu i stokrotki na wiosnę.




1 komentarz:

  1. po prostu cudne! ciesze sie ze wszystko się dobrze skończyło :d ale takiego zakonczenia się nie spodziewałam ale jest o wiele lepsze niż myslalam! uwielbiam tego bloga nigdy go nie zapomnę <3

    OdpowiedzUsuń