Epilog.
- Tato... - Nadwyraz urodziwa dziewczynka o burzy kasztanowych loków, zwinnie zakradła się na kolana barczystego mężczyzny i objęła go za szyję, wtulając nosek w zagłębienie Jego szyji. - Jak długo jeszcze musimy czekać? - Harry uśmiechnął się ciepło, obejmując córeczkę. - Już za chwilę tu będą, obiecuję. - Powiedział, kiedy do ich uszu dotarł dźwięk otwieranych drzwi, a w progu pojawił się Louis, trzymając przed sobą granatowe nosidełko.
- Tatusiu! - Pisnęła Darcy, po czym zeskoczywszy z kolan Harrego, pędęm pobiegła przywitać Bruneta. - Postaw to proszę na podłodze, chcę ją obejrzeć! - Louis ujął nosidełko za rączkę, po czym pochylił się i wziąłszy Darcy na ręce, udał się do salonu, w którym czekał Harry.
Malutka dziewczynka zauroczyła nie tylko Louisa i Harrego, ale także Darcy, która nie spuszczała oczu z siostrzyczki. - Jest piękna. - Powatarzała jak mantrę, głaskając jej malutki paliczek swoim również malusieńkim kciukiem. Harry powoli pokiwał głową, po czym przysuwając usta do ucha Louisa, szepnął przeciągle. - Równie piękna, co jej tatuś. - Lou uśmiechnął się szeroko i objął męża ramieniem. Czuł się najszczęśliwszym mężczyzną pod słońcem. Kochał i był kochany. Niczego więcej nie potrzebował. Nic innego nie dałoby mu tyle szczęścia, co Harry, Darcy i malutka Lily. Ujął podbródek partnera i musnął Jego usta. - Kocham Cię, Harry. Każdego, pojedynczego dnia dziękuję Bogu, że Was mam. - I ja Cię kocham. - Loczek uśmiechnął się szeroko, po czym pochwycił w silne ramiona kruszynkę, która tak bardzo podobna była do Louisa i delikatnie ucałował jej czółko. Darcy wślizgnęła się w ramiona Louisa, mrucząc cichutko, kiedy zanurzył dłoń w jej gęstych włosach. I w tamtej chwili cały świat przestał istnieć. Zły czas minął, przetrwali wszystko, by znaleźć się w tej właśnie sytuacji, która zapierała dech w piersi.
Będziemy na zawsze.

koniec? nie nie nie, prosze nie! kocham to opowiadanie. zakonczenie cudowne ale ja chcę jeszcze x
OdpowiedzUsuń